Archiwum Luty, 2004

Dysonanse i atawizmy

27/02/2004

Wczoraj był dzień niesmaku. Na początek PR1 poczęstowało mnie przy śniadaniu Stachurskim. Strasznie niepokorna gwiazda polskiej muzyki dała się przepytać na okoliczność płyty koncertowej. Prowadzący powiedział w pewnym momencie, że inni artyści (heh..) to biedni są, ludzie na ich koncerty nie chodzą, więc muszą sobie dogrywać publiczność w tle, a ten artysta nie musi. To […]

Strzygę uszami

25/02/2004

Rozszerzam nozdrza. Wciągam powietrze. Pachnie. * * * Nie zagrzebałem się jednak. Okazało się, że mam zajęcie na wieczór. Na szczęście dość efektywne. Posunęliśmy z przyjaciółmi pracę o pół kawałka. Nie jest źle. Jeszcze cztery i pół (wiem, to nic nikomu nie mówi, ale nie musi). Meczu nie straciłem – przy okazji obejrzałem jednym okiem. […]

Sinusoida

24/02/2004

Wtorek, dla odmiany. Zaskakujące, nie? Od kilku tygodni funkcjonuję na zasadzie sinusoidy. Łagodnej kolejki górskiej. Szczyt mam w soboty i niedziele, dół we wtorki i środy. Czwartek i piątek na regenerację. I abarot. Mojemu życiu rytm nadaje wyłącznie Bajka. Dobrze chociaż, że śnieg postanowił wrócić. Szedłem dziś do pracy w ciszy, tylko z towarzyszeniem dźwięku, […]

Poniedziałek

23/02/2004

Przyszedł. Dziś ulgowy, z okazji piątej miesięcznicy, jaka Nam się trafiła. Oboje utrzymujemy nadal, że chcemy tak ze sobą ze skutkiem śmiertelnym oraz że chcemy wyprodukować następców. To ostatnie wraca do fazy niecnie-planowej, jako że powtórzony test zaprzeczył nadziejom, potwierdzając zeznania Bajkowego instynktu co do braku potomstwa w Jej łonie. Hyh… Dokonałem ponadto w sobotę […]

Gwoli poinformowania niedoinformowanych

21/02/2004

Weekend się zaczął. Bajka jest u mnie (od 3 godzin) i tak zostanie (przez najbliższe 45, mniej więcej; tak ogólnie, bo w międzyczasie będzie znikać w sprawach studenckich). Przy Niej weekendy stały się Weekendami. Wróciło pełne znaczenie tego słowa – czekam nań cały roboczy (no bo nie boży przecież) tydzień. Zaczął się więc okres dobrego […]

Świństwo

20/02/2004

Straszna świnia ze mnie. Zostawiłem ją samą u lekarza. Oni jej tam robią coś strasznego, będzie nawet interwencja chirurgiczna.. A ja siedzę w pracy, zamiast być z nią, podtrzymywać ją na duchu, pogłaskać.. Biedna moja toyotka..

Tia…

19/02/2004

Właśnie mi się policzyło, że do emerytury zostało mniej więcej trzydzieści sześć lat i siedem miesięcy. Dużo, cholera…. * * * „Nie jest dobrze, Marcinie…” „Co nie jest dobrze, krowo?” „A tak w ogóle, nie jest dobrze…” (o ile mnie pamięć nie myli, tak wyglądał dialog przytoczony w mrożkowym „Indyku”) I to tyle na dziś.

Zapatrzyłem się

18/02/2004

Coś było w tradycjach ludowych o zapatrzeniu się. Ale, o ile mnie pamięć nie myli, dotyczyło kobiet i programowania koloru włosów, płci, czy innych detali dotyczących potomstwa. Więc moje zapatrzenie się groźne raczej nie jest. A zapatrzyłem się na człowieka. Nie mogłem oderwać wzroku, póki nie zniknął z pola widzenia. Niewielkich rozmiarów postać ta, odziana […]

Riplej

15/02/2004

Znów to zrobiła (naczy siem padła, temat rodzicielstwa bez zmian). Tym razem nie z notatkami na brzuszku. Tym razem notatki robiły za poduszkę. I tym razem wyrzucam sobie brak czujności – przeoczyłem markera zamkniętego w Bajkowej dłoni. Nie dołożyłem należytej staranności i nie zajrzałem pod poduszkę, gdzie dłoń ta była ukryta. A ja akurat chciałem […]

:]

14/02/2004

A dziś sobie walentynkujemy. Dostałem kartkę (z wp) od Bajki. Zjedliśmy niedzielne śniadanie (w sobotę). Bajka będzie zarządzać procesem przygotowania zapiekanki makaronowo-mięsno-pomidorowo-serowej, do której dodamy sobie czerwone winko. Wieczorem będziemy stereotypowi i pójdziemy na „Nigdy w życiu!”. I wrócimy spacerkiem, pół KENu wzdłuż. Niekoniecznie dlatego, że dziś walentynki. Dziś sobota. Nasza. Szczęśliwy dziś jestem.


  • RSS