Archiwum Październik, 2006

Uff [parental edwajzory i takie tam]

31/10/2006

Pan Dochtór, po pierwsze, mówią, że nie darowaliby sobie, gdyby nie-Zofia przyszła na świat gdzie indziej, niż na jego oddziale, a po drugie twierdzą, że jeszcze się rzeczona Panna nie wybiera na świat. Uspokoił Nas. Trochę. Idę od góry do dołu zjebać (przepraszam) Sanepid.

Łyk-ent

30/10/2006

Teściowie wpadli na weekend, zawezwani przez trącą pod koniec tygodnia Brzuchem o nastrojowe dno Bajkę. Poprawiło Jej to wyraźnie humor, co spróbowaliśMy podtrzymać wizytą w Galerii Mokotów (nie, nie jest to Nasza standartowa rozrywka; było za ciemno i za zimno na spacer) – przede wszystkim w celu udania się do kina*, ale korzystając z zapasu […]

I znów zmiana

27/10/2006

Sanepid wyciął Nam numer. Stwierdzili, że z odbiorem oddziału, to oni się teraz nie wyrobią, robaczki biedne, i dali se czas do ósmego listopada. Polecenie od Pana Dochtora – wstrzymać podawanie prostaglandynek („nie przytulać się z mężem”), zacisnąć nóżki. Z objawów nie wynika bowiem może, że to już, raczej za chwilę, ale nikt nie wie, […]

„Znów się będziesz ze mnie śmiał na blogu?”

25/10/2006

Nie na temat: Uj, jak My się wreszcie do Siebie dorwiemy, bez skrępowania, bez Brzucha, po Bajkowej rekonwalescencji..! (Za jakieś dwa miesiące…) Tak Nam się wczoraj gadało przy okazji podawania prostaglandynek. * * * Na temat: WklepywaliśMy wczoraj notatki z kursu rodzenia (znaczy, Bajka wklepywała, ja dyktowałem). Bajka zżymała się przy tym na mój styl […]

Dudalizm

23/10/2006

Reisefieber (szczerze mówiąc, to, tak naprawdę, racjonalne planowanie) powoduje zmiany w funkcjonowaniu. Bajka nadrabia kontakty towarzyskie (spotkanie z przyjaciółkami we czwartek, wczorajsza wyprawa do koleżeństwa Ż. (Ż. jest kandydatem do dekapitacji za ilość czosnku, którą Nas nafaszerował)), wychodzi na świat (na przykład przegoniła mnie w sobotę przez całe miasto w sprawie butów i płaszcza, co […]

Gorączka

20/10/2006

No to śMy zaczęli trzydziesty siódmy tydzień. Plan na weekend: spakować torbę, umyć okna, pójść do kina (chceMy zdążyć na „Volver” i „Sezon na misia” – nie wiadomo, kiedy następnym razem będzie okazja). Kupić mi buty (bo się rozpadli, te robocze, do garnituru znaczy). Od poniedziałku do pracy jeżdżę samochodem. Reisefieberrrrrrrrrrr

Miękka rura

18/10/2006

Szybko tak, bo czas mam odwrotnie proporcjonalny do nawału roboty. W poniedziałek odbyliśMy kolejną wizytę u Pana Dochtora. Nie-Zofia zdrowa jak byk, Bajka takoż. Co więcej, Pan Dochtór stwierdzili postęp w stosunku do wizyty sprzed dwóch tygodni – rura, którą nie-Zofia będzie się wydostawać na świat, mięknie. Bo Nam to nie, w każdym razie nie […]

Odpowiedź

12/10/2006

Na komentarz do poprzedniej notki, autorstwa Alienki, odpowiem tu. Uważam się za człowieka szczęśliwego. Nie każdemu zdarza się bowiem znaleźć Skarb, a mi się udało. Gwoli ilustracji streszczę swoją historię związkową. W liceum związałem się z niejaką Bestią. Na początku byłem szczeniacko zauroczony, potem uzależniony. To był związek niszczący, jak każdy nałóg, przez większość czasu […]

Siostry II

10/10/2006

Siostry Instrumentariuszki potwierdziły wczoraj swoją najwyższą wartość. Nie-Zofia ma wreszcie łóżeczko – w niedzielę zakończyłem lakierowanie (głodnym kotom musiałem tłumaczyć, że muszę dokończyć łóżeczko dla Kataklizmu, którym z kotów punktu widzenia nie-Zofia niewątpliwie będzie, zanim tymże kotom wydam kolację), wczoraj zespołowo je skręciliśmy. Najeżone szczebelkami stoi już w nie-Zofii pokoju. W łazience schną ochraniacze i […]

Siostry

09/10/2006

Bajka i nie-Zofia bardzo dobrze sprawdziły się jako siostry instrumentariuszki. Trzymały ssak, podawały młoteczek, cęgi, kołeczki i wkręty. Operacja się udała, pacjent żyje – a dokładniej, to pacjenci żyją – oba pokoje, nie-Zofii i Nasz, mają nowe dziury (tylko niektóre te dziury trochę za duże na wejściu, ale kto by się tam czepiał, nie? ;]). […]


  • RSS