Archiwum Styczeń, 2007

Refleks (albo o wnioskowaniu)

31/01/2007

Podczas wczorajszej wieczornej pogaduchy przy kuchennym stole (Dziecko śpi jak złoto (trzeba Je budzić koło północy na jedzenie, inaczej przespałoby dwanaście godzin do rana), to se możeMy pogadać, a co!) doszliśMy do wniosku, że nie-Zofia to Coś (Ktoś) najbardziej nieodwracalnego, Co (Kogo) zrobiliśMy w naszych życiach. Taki ślub na przykład – ważny, bardzo nawet, kamień […]

To co?

30/01/2007

RobiMy? Władzy się spodoba, a to jeszcze tylko piątka nie-Zosiek i tyśka miesięcznie będzie można za parę lat dociułać. Już widziałem gdzieś postulat „Piłka na prezesa PZPN!” Bez sensu. Zmarnowałby się chłopak.

Ufff, weekend miałem

29/01/2007

Święto lasu normalnie. Pierwszy raz od trzech tygodni. A już dochodziłem do etapu, na jakim jestem od lat z wakacjami („a co to?”). I do tego dłuższy, bom wziął wolny piątek. Co nie znaczy, że teraz będzie luźniej, bo nie będzie. Uroki nienormowanego czasu pracy i zwalenia się na głowę dużego klienta z dużą sprawą. […]

Odmienne stany świadomości oraz o statusie i zdolnościach ojcowskich

19/01/2007

Ci projektanci zabawek z tajnylowóf i innych fiszeprajsów muszą dużo zarabiać (żeby ich było stać na środki wspomagające inwencję) albo pracodawcy muszą im takie środki dostarczać codzienne rano przed rozpoczęciem pracy. Jedni wymyślają bowiem narkotycznego słonia, który robi „bzzzzz” (który słoń robi „bzzzzz”, ja się pytam?! bo to, że słoń jest fioletowy w zielone znaczki, […]

Telegram

16/01/2007

Kwitnę w robocie. STOP. Nie-Zofia robi furorę (też w robocie – u mnie, a i w poczekalni u Pana Dochtora). STOP. Bajka może wszystko – powiedzieli Pan Dochtór. Mrrrrrrrr. STOP. Idę kwitnąć dalej. STOP?

Dziecko Nam się zdemoralizuje

11/01/2007

No bo mieszka z… Ale po kolei. ObcięliśMy Ciapkowi jajka, tak? LiczyliśMy się z oczywistymi konsekwencjami, jak na przykład zmianą kociego charakteru, zachowań, osobowości, tak? I się nie przeliczyliśmy. Tyle, że trafiło rykoszetem w Azora. Bzykałby Ciapka na okrągło, gdyby mógł (a Ciapek do dziś nie mógł się bronić, bo miał kubełek na głowie, no, […]

Komunikaty (głównie o dzielności)

09/01/2007

Od wczoraj wdrażaMy rozwórkę. Nie-Zofia znosi to nad wyraz dzielnie. Wczoraj miały być dwie godziny, były dwie i pół – zasnęła w niej. * * * Dziś się zaszczepiliśMy. Pobranie krwi do analizy się nie udało – za gęsta (po Mamusi). Nie-Zosia zniosła szczepienie i inne kłucia szczególnie dzielnie, uprzednio i następnie rozsyłając uśmiechy po […]

Rachu-ciachu i po strachu (plus ciut polityki w rodzinnym, acz małoletnim wydaniu)

05/01/2007

ObcięliśMy Ciapkowi jajka. Dokładniej, to Pani Weteryniarz obcięła. A Ciapek jest twardziel. Łaził po mieszkaniu, nawet nie bardzo się zataczając, próbował truchtać za Azorem, wskakiwał na łóżko, a to wszystko trzy godziny po tym, jak go zostawiłem zasypiającego w lecznicy. Zniósł operację lepiej, niż Azor dwa lata temu z górą. A ten ostatni się wścieka. […]

Dumny tata

03/01/2007

Aaale Nam wczoraj wychwalono nie-Zofię! Pani rehabilitantka, z którą konsultujeMy dysplazję, oprócz pokazania Nam kilku ćwiczeń (nie tylko na to, na asymetrię i parę innych pierdół również), zachwyciła się „społecznym uśmiechem” posyłanym co chwila przez nie-Zofię, Jej siłą, sprawnością, urodą i ogólnym cudowieństwem. Zajebiście się słucha zachwytów nad Własnym Dzieckiem.

Najnowsze badania językoznawcze..

02/01/2007

..dowodzą, że najmodniejszym wezwaniem ojca jest w tym sezonie lapidarne, acz nadzwyczaj treściwe i nie znoszące sprzeciwu „E!”. Głoska ta służy jako standardowy wołacz – nie tylko we wspomnianym celu zmotywowania ojca do podniesienia czterech liter i przytruchtania do Córki, lecz ma zastosowanie w każdym przypadku wymagającym zwrócenia się do wyżej wymienionego osobnika. Przynajmniej jest […]


  • RSS