Archiwum Lipiec, 2008

Dark Side of the (Full)Moon albo nie każdemu budzikowi śmierć

31/07/2008

Nie-Zofia wykazuje niepokojący trend. Niegdyś było to Złote Dziecko, które – w zwykłych okolicznościach – położone około dwudziestej pierwszej spało co najmniej do ósmej, kwęknąwszy co najwyżej kilka razy. Od kilku tygodni Małpa Jedna przesuwa pobudkę. W dół. Ostatnio budziła się tak kwadrans po szóstej, wpół do siódmej. I była jednak łagodna, dawała się namówić […]

Permanentna satysfakcja

29/07/2008

Tak nazwał mi się w weekend, kiedym się za kółkiem zamyślił, mój stan, czy raczej stosunek do faktu mania nie-Zosi. Satysfakcja jest w zasadzie stała, nawet, jeżeli nie-Zofia dostaje histerii z powodu założenia drugiej skarpetki. Bo kiedy mówi „Mamuus’u” do Bajki, albo wtykając niebu palec w oko woła „Papojo!”, albo przychodzi dać buziaka, albo przytula […]

Między atawizmem i empatią

24/07/2008

Rozdyskutowałem się z papryką i postanowiłem przenieść temat na wierzch. Otóż, w związku z powracającymi gorączkami nasza Pani Dochtór nakazała oddanie się pod obserwację wyspecjalizowanych fachowców. Zaleciła Kasprzaka lub Bielany, bo stosunkowo krótsze terminy, niż gdzie indziej. Nam jednak udało się dostać na szczyt, do Centrum Zdrowia Dziecka. PojechaliśMy w poniedziałek. Wszystko Nam się udało, […]

Rutyna, acz z odrobiną odmiany

18/07/2008

Znów zakres trzydzieści osiem i pół – czterdzieści i pół (na szczęście w odwrotnej kolejności, od wczoraj średnia spada). Odmiana jednak w perspektywie, w której spotkanie z nefrologiem dziecięcym. StaraMy się nie stresować. Za bardzo. Przecież chodzi tylko o zalecaną w nawracających infekcjach obserwację. Ja wiem, że inni mają gorzej. Mają nawet tragicznie. Ale to […]

Żołądek mnie gmera

14/07/2008

Oglądając nie-Zofię w oknie żłobkowego Wielkiego Brata mam nieprzyjemne drapanie w żołądku [niech będzie, że w żołądku, lepiej, niż w sercu, nie?], że Ona tam, a ja tu [to się chyba „wyrzuty sumienia” nazywa]. Robię jakieś bezsensy [za sensowne pieniądze, na szczęście] zamiast przemierzać okolicę, karmić, czytać („Cita!” – z wyciągniętą łapką uzbrojoną w książeczkę […]

Plus osiem

08/07/2008

Nie spodziewałem się takiego problemu. Nie sądziłem, że kiedykolwiek w życiu mnie to rzeczywiście spotka, choć nieraz żartowałem na ten temat. Teraz mam ból. Tendencje depresyjne. Gonitwę myśli w gorączkowym poszukiwaniu rozwiązania. Otóż, jak wiadomo, w styczniu odstawiłem papieroski [sniffff......]. W marcu nikotynę. Najpierw papieroski [sniffff......] zastąpiłem orzeszkami, potem nikotynę czekoladą [skądś endorfiny trzeba brać, […]

Starość nie radość? [Zagadka w bonusie]

07/07/2008

- Ale Ty byłaś siksa, jak mnie poznałaś! – oświadczyłem dziś rano Małżonce, dokonawszy uprzednio skomplikowanej, jak na godzinę siódmą rano, operacji zestawienia dzisiejszej zmiany na Jej liczniku z niedawną zmianą na liczniku Naszym (prehistorycznym). – Ale już potrafiłam oddzielić ziarno od plew! Co i prawda ;] [Inna rzecz, że spotkaliśMy sięw momencie idealnym. Nie […]

A imię Jej Czterdzieści i Cztery. [Jest super] [Za dużo Lewiatana]

03/07/2008

Czterdzieści i cztery. Tyle maMy w sobotnie popołudnie, budząc się z drzemki. Znaczy, nie-Zofia ma. Miała. I bakcyla skutkującego wyłącznie gorączką w zakresie trzydzieści osiem i pół – wspomniane czterdzieści i cztery. A we wtorkowe popołudnie nie-Zosia obcałowuje policzki Mamy i ojca leżących jako te trupy w poprzek łóżka [za dużo, odpowiednio, pracy i zajęć […]


  • RSS