Archiwum Luty, 2009

Serducho jak dzwonek…

27/02/2009

..posiada nie-Zofia. Za to dwa razy twierdziła, że Jej się emocje skraplają, i wybiegałem z Nią umazaną żelem do kibelka. Po czym zarządzała odwrót. Ulżyło mi w sumie, choć wydawało mi się, że się nie przejmuję za bardzo. Bajka też nie dawała po sobie poznać, dopiero po, między słowami, coś można było znaleźć. A rozruch […]

O wyznaniach

25/02/2009

Zasadniczo, to bardzo, bardzo przyjemnie jest słyszeć od kobiety wyznanie miłości. Uwielbiam słyszeć „kocham Cię” od Bajki. A serią powtarzane „aciekooocha”* przez nie-Zofię jest co najmniej porównywalne ze spacerami z Dzieckiem za rękę. Zajebiście. Tyle Wam powiem.  *tudzież „koochacietata”

Niespiesznie jakoś tak

23/02/2009

Tykanie żłobkowego podglądu najwyraźniej było głosem instynktu (czytałem kiedyś o jakichś badaniach na królikach, gdzie oddzielona od królicząt królica czuła, gdy robiono kuku jej dzieciom). Nie-Zofia postanowiła, że jeszcze chce posiedzieć w domu, i uzewnętrzniła rzeczone postanowienie pawiem rzuconym w żłobku. I serią następnych, już w domu. Na szczęście już jest całkiem zdrowa i dziś […]

Ambiwalencja

18/02/2009

Znów mam fazę pod tytułem „jak Dziecko w żłobku, a ja w robocie, to każde z Nas jest nie tam, gdzie trzeba”. Tak mnie tyka to, kiedy patrzę na żłobkowy podgląd. Za to kocham Bajki plecy i to, co można z nimi zrobić [nie wiem, czy pokazała mi je specjalnie, pod pretekstem szukania pryszczy (których […]

Łomamo

16/02/2009

Mam zakwasy. Mięśni brzucha. A taki Dzień Murarza-Tynkarza, to ja nie wiem, czy kiedykolwiek mieliśMy. Deska serów plus sałatka Baicuese  (czyli wariacja na temat caprese á la Bajka) plus argentyńskie wino plus parę innych elementów, w tym z dziedziny kultury, także fizycznej. SkończyliśMy roboty koło drugiej w nocy, a rano mieliśMy kaca. Bajka również moralnego. […]

Pater Familias jako ten puchacz

11/02/2009

Ni chu chu posłuchu. Ni chu chu. Teściowa non stop nosi nie-Zofię, której, by osiągnąć Babcine ręce, wystarczy zamachać własnymi i stęknąć. Żona kursuje cały dzień po domu, zamiast wylegiwać się z grypą. Dziecko tylko się wybiórczo słucha, na moją prośbę sprawdzając podchwytliwymi pytaniami, czy aby Mama dobrze wie, co robi, wyłażąc z łóżka. Ni […]

Jak nie urok…

09/02/2009

…, to sraczka [ja jużchyba kiedyś dawałem taki tytuł...]. Albo, że choróbska chadzają parami. Do nie-Zosinej szkarlatynki [Dziecko, gdyby nie resztki wysypki i antybiotyk w menu, to w ogóle na zdrowe wygląda, zwłaszcza, gdy biorąc zakręt przedpokoju na trasie z łazienki do dużego pokoju, pędząc tak z czterdzieści na godzinę, krzyczy: – Tuupieeee!!!! Tuuuuupieeeee!!!! Tup! […]

Cel

08/02/2009

Doszedłem do wniosku, że dziecko ma się między innymi po to, by nauczyć się dumy z rzeczy drobnych. Nie-Zofia, po dwóch wieczorach treningu, pije sama z otwartego kubka. Drobnostka, a ja puchnę z dumy. [A "Droga do szczęscia" może być, tylko skoczyła mi na emocjach.]

Hemar wysiada

06/02/2009

W ramach zabawiania Dziecka w czas choroby Bajka zaordynowała wyciągnięcie nierozpakowego jeszcze prezentu spod chuinki – zestawu „Mały Lekarz”. Nie-Zofia ochoczo przystąpiła do wykonywania nowego powołania. Marian (miś) zachorował śmiertelnie – był badany (puls, temperatura, oczy, uszy, osłuchiwanie, pukanie młoteczkiem w kolana i łokcie (przy czym w wykonaniu nie-Zosi wygląda to jak wbijanie dziesięciocalowych gwoździ […]

Black metal

04/02/2009

Jak mówił poeta, „Na wojnie, jak na wojnie, tu pierdolnie, tam pierdolnie…” Szkarlatyna ist Krieg. Wciskanie antybiotyku siłą do Dziecięcego pyszczka też ist Krieg (dziś zastosowaliśMy technikę polegającą na chwycie ogólnounieruchamiającym w moim wykonaniu i serii strzyknięć strzykawką prosto w gardło wykonanej przez Bajkę; inaczej się nie dało; nie po dwóch godzinach próśb, gróźb i […]


  • RSS