Archiwum Listopad, 2009

I tak mi się czkawką to spotkanie w sieci odbija

24/11/2009

Nie-Zofia skończyła wczoraj trzy lata. Trzy. Już. Jakoś to do mnie nie dociera. Że trzy lata temu budyniałem (że pozwolę sobie skorzystać z używanego ostatnio na kilku blogach określenia) w szpitalu nad kilkunastogodzinną Córką. Że cztery lata temu Bajka nawet w ciąży nie była, a po ślubie byliM raptem dwa miesiące (równo). A znaliM się […]

Masowanie*

19/11/2009

Wczoraj miało miejsce zbiorowe masowanie. Masowani kręcili się nie mogąc wytrzymać w jednym miejscu. Dość głośno eksploatowali także swoje gardła, okazując światu ich moc. Niektórzy gryźli palce, inni całe dłonie. Nieliczni nawet uciekali z rykiem. W nagrodę za dzielność było potem ciasto, herbatniki i sok. Wkurzające były tylko te zielone birety, ale co tam. Widać […]

2 cycaty

17/11/2009

„Adrianek to taki mój chłopiec.” (nie-Zofia po powrocie z przedszkola; toporek rozgrzany do czerwoności; a jutro pasowanie na przedszkolaka; to tak w ramach „łomamo, jakie My maMy dorosłe Dziecko”). „A panią przestawimy na dietę z białego sera, żeby mi pani za wcześnie nie pękła.” (Pan Dochtór podczas wczorajszej wizyty, po obejrzeniu obrzęków Bajki; dieta uwzględnia […]

„Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni…”

06/11/2009

Tiaaaa. Nie-Zofia wyeksportowana do niedzieli do Dziadków. Nic, tylko koedukacyjnie dyndać na żyrandolach, rozrabiać i śpiewać sprośne piosenki. Tiaaaa. No. To My tęskniMy za Dzieckiem. Że pusto i dziwnie. Przynajmniej nie złapie pingponga od Bajki. Albo ode mnie. Albo od kota. Bo kota (Ciapka) już zaraziliśMy. Kaszle, kicha, antybiotyk dostał. Wszystko od przedszkolnego gluta, który […]


  • RSS