Zapach

07/09/2012

Pewnej niedzieli Bajka zdecydowała, że mam ją jednak oderbać z pociągu.

Dziewięć lat później jadę z Naszą Młodszą Latoroślą do przedszkola, czując na sobie zapach Bajki.

Okrutne perspektywy

28/08/2012

- MOJE dzieci będą mogły tak zwisać na podłogę! – powiedziała Mała Gu, lat 2 i 8 miesięcy.

Cholera.

A dziś koleżanka przypomniała mię, że Nie-Zofię do szkoły (do zerówki, ale jednak) zaprowadzę w trzydziestą rocznicę własnego debiutu.

Auć.

I potrzebujeMy wyjazdu. Planowanie Sanatorium mode on.

Autoerotycznie

29/06/2012

Bajka podrywa na placu zabaw wytatuowane mamuśki. Na męża. Naczy mnie. Naczy, podchodzi, zagaduje, tatuaże ogląda i mówi, że jej się ogólnie tatuaże podobają, chociaż sama się boi. Ale mąż nadrabia za dwoje. 

Co i prawda. Kolejny rozdział zaczynam w grudniu.

* * *

W
sobotę wywoziMy na tydzień Latorośle do Babci. Mała Gu po raz pierwszy wyjedzie
bez Nas, od razu na tydzień. W tym czasie planujeMy wdrażać znany hit Kultu.
A przy okazji pomalować sypialnię. Naczy nie. Pokój Dziewczyn. No bo się zamieniaMy.
One do sypialni, my do nich. Będzie pretekst, żeby ochrzcić nową sypialnię.

Żeby tylko trzeciego z tego nie było.

* * *

Tymczasem dziś moje Starsze Dziecko
ostatni raz wyjdzie z przedszkola jako przedszkolak. Poczułem się staro.
Przy okazji przypomniało mi się, że sześć dni temu zapomniałem o dziewiątej
rocznicy namierzenia Bajki.

Fuck me.

Filmo i językoznawczo (autoplagiatując)

02/03/2012

Mam pewien kłopot z „Księżniczką i Żabą” (którą obejrzałem dotąd jakieś 11 razy; Dziecki tak mają). Otóż, w polskiej wersji językowej happy end nie ma prawa nastąpić. A już na pewno nie tak szybko. Po ślubnym buziaku czar pryska, bo, jak twierdzi Tiana, Naveen pocałował „księżniczkę”. Według Mamy Odie (specjalistki od wudu-śmudu) to się liczy. Tymczasem gówno prawda, bo żabowaty książę pocałował w tym momencie księżnę. A to się nie liczy. Ha!

Pomijam już, że Naveen w wersji płaziej wygląda chujowo (dosłownie, a ło; i służe słownikiem, pierwsze znaczenie ];>)

Moja Żona się mnie boi.

[A to jest repost skąd inąd, co nienajlepiej chyba o mnie świadczy.]

Świadomość

16/01/2012

ProjektowaliśMy wczoraj marszrutę na najbliższy weekend tak, aby zahaczyć o wszystkich niezbędnych Dziadków i Babcie. Właściwie dopiero wtedy do mnie chyba tak naprawdę dotarło, że wszystkich Moich odwiedzę w odpowiednich kwaterach.

Tymczasem Dzieciaki uprawiają tak wyrafinowane dialogi, że ja przepraszam.
- Mała Guuuu, chciałabyś pobawić się moimi misiami?
- Nie, dziękuję Ń-Zosiu, mam swojego. Miisia.

Albo:
- Chodź, Mała Gu, uczeszę Cię.
- Nie, dziękuję. Mamo. MłaGu sama. Czesze.
Przykłady niby jednorodne, ale to dwa pierwsze z brzegu.

I takie tam.O, nie-Zofia rysuje zajebiste uśmiechnięte wieloryby. I królewny. I „czworo nowych kolegów ze szkoły, których jeszcze nie znam”. Właśnie. Ja pierdolę. Nie-Zofia idzie do szkoły w tym roku. Niby do zerówki, ale jednak.

Za to Bajka mi donosi, że Ją gładzę przez sen.

A co mam nie gładzić?

Okolicznościowo

02/01/2012

Oby ten rok był lepszy.

[Oraz formuła tradycyjna: Hellish New Year.]

Aale pikny dziooneeeek!

20/12/2011

…zakrzyknął baca, a echo w blogu z przyzwyczajenia….

E, wiem, znacie.

Ten rok skończę mniejszą liczba notek, niż kiedyś potrafiłem wyprodukowac w ciągu tygodnia. Nieźle. W sumie nawet czytam blogi z rzadka. Ech.

Tymczasem przetoczyły się wszystkie jesienne rocznice. Po Sanatorum były ósme urodziny bloga (jeżó, jak ten czas… tia…), piąte nie-Zofii (jeżu jak ten czas.. zaraz, to już mówiłem) i drugie Małej Gu (ależ ten cz…. Alzheimer, weź się nie wygłupiaj!) wraz z dziesiątą rocznicą smierci Chucka S.

Mała Gu punktualnie weszła w bunt dwulatka. Starsza za to zaczyna czytać. Najstarsza, Bajka znaczy (obrazi się na mnie?), ogarnia Nasze Stadko, jak może. Ostatnio wpadła na słuszny pomysł, ze domowa pizza jest dobrym środkiem do celu pod tytułem „dzieci mają być najedzone”. I ostatnio (to nie ma związku z pizzą) założyła – zamiast piżamki – szorty z koszulką. Mniam :) A wiecie, że nawet zaraz po operacji łąkotki można się konsumować? Tylko uwazać na kolano trzeba.

Pewnie już tu nie zajrzę przed śniętami (a propos, Blood Red Chuinka ov Satan (Claus) wersja któraś tam (chyba 7.0) stoi od soboty; jest mniej Red, niż była, ubierałem ją sam, tym razem bez akompaniamentu stosownych szatanów, bo Córki wymagały relaksu przy „Autach”), zatem Morbid Christmas, Moi Mili.

Program obowiązkowy

17/10/2011

Niemal równo osiem lat po wyjeździe do pierwszego sanatorium udaliśMy się, podtrzymując nową świecką tradycję, nad morze. Dwa wieczory, dwa wina, kilka spacerków, jedną rybkę i trochę różnorakichch ekscesów później wróciliśMy z naładowanymi bateriami. Oby starczyło jak najdłużej. Następne planowane wycieknięcie do Sanatorium w kwietniu.

Podtrzymuję zdanie, że copółroczna sesja terapeutyczna bez Dzieciąt, we Dwoje, jest obowiązkowa.

Na marginesie, po przedłużeniu A1 do Torunia trasą 215-216-6-S6-A1-10-7 jechaliśMy półtorej godziny krócej (dopłacając niecałe dwadzieścia złotych; po otwarciowej promocji będzie nieco ponad dwadzieścia), niż 7-S6-6-216-215 dwa dni wcześniej. Wniosek: jeżdżenie siódemką nad morze jest bez sensu.

Tymczasem..

23/09/2011

…zaczęliśMy dziś diduum megarocznicowe (różne pomniejsze rocznice pałętają się po kalendarzu od ponad dwóch tygodni). Otóż, dziś mija
osiem (osiem!!!!) lat od dnia, w którym skonstatowaliśMy, że chyba jednak jesteśMy
parą. A jutro sześć (sześć!!!!!!! SZEŚĆ!!!!!!) od Naszego ślubu. Jaja, nie?  

Boli

25/08/2011

Blog Olka był jednym z
pierwszych, które regularnie czytałem; był wśród kilku wybornych tych, które
mnie skłoniły do założenia własnego bloga. Jego książkową wersję dostałem jako
jeden z pierwszych prezentów od Bajki.

Jak tylko Agata stworzyła swój blog,
stałem się i jej wiernym (nomen omen) czytelnikiem. Śledziłem ją i ich i dalej, kiedy przeszła na
inną platformę. Lubię ich. Fajni ludzie, świetna rodzina. Wspaniały syn.

Nie bywam ostatnio za często w blogowisku. Wczoraj zajrzałem
zobaczyć, co u zimna i zamarłem. Blog Agaty
potwierdził. Od wczoraj myślę o nich co chwila. Modlić się nie umiem. Trudno mi
przejść nad tym do porządku dziennego. Idzie mi to tym gorzej, że to, co ich
spotkało, należy do nielicznych rzeczy, których naprawdę się boję.

Dwa tygodnie temu zginął Igor. Agata i Olek pochowali go
niemal tydzień temu.

Kiedy to piszę, ściska mi gardło.

Jesteśmy z Wami, jak tylko wirtualni przyjaciele być mogą. Nic
więcej nie umiem powiedzieć.


  • RSS